Już jutro dojdzie do jednego z najciekawszych moim zdaniem spotkań ostatniej kolejki Primera Division. Na Estadio La Rosaleda spotka się świetnie prosperujący w tej końcówce sezonu zespół z Malagi z niewątpliwym klubem mistrzów. Moim zdaniem, w zaistniałej sytuacji, grzechem byłoby nie skorzystać z wysokiego kursu na gospodarzy. Barcelona już w poprzednim spotkaniu nie miała zupełnie o co grać, więc z jakiej racji mieliby puścić podstawowy skład na Malagę, zwłaszcza gdy finał LM tuż tuż. Bezbramkowy remis z Deportivo na własnym Camp Nou to wystarczający dowód na poparcie typu. Dla laików dodam, że Malagę można śmiało nazwać rewelacją ostatnich kolejek w hiszpańskiej BBVA. Remis ze świetnie grającym u siebie Bilbao, 3-0 z Atletico Madrytem na ich własnym terenie i pozostałe zwycięstwa - to dość rzeczowa podstawa. Wiele się w Maladze pozmieniało i prezentują zupełnie inny poziom niż ten sprzed kilku miesięcy - zmienił się właściciel, dokonano transferów. Gdyby Barca myślała o bilansie bramkowym Messiego, to puściliby go w poprzednim spotkaniu z tragicznym na wyjazdach Deportivo, ale szans na dogonienie Ronaldo już nie ma. Po co więc forsować podstawowych zawodników, jeszcze któryś nabawiłby się kontuzji i jakby to wyglądało w meczu z Manchesterem. Oba zespoły niby grają o pietruchę, ale myślę że dla Malagi jest to szansa na znakomity finisz sezonu, a dla Barcy na przetestowanie innych zawodników.

