W sobotę o 20:00 Malaga podejmie kolejną próbę ogrania Realu Madryt. W dwunastu poprzednich starciach tych zespołów na La Romareda gospodarzom ani razu nie udało się ucieszyć zgromadzonej publiczności zwycięstwem. Niewiele zabrakło im w styczniowej potyczce w ramach Pucharu Króla, gdy ulegli tylko 0:1 po trafieniu Karima Benzemy. Kilka miesięcy wcześniej w Primera Division już tak dobrze nie było i Królewscy łatwo wygrali 4:0. Czy kibice z Andaluzji mają prawo przed sobotnim meczem wierzyć w pokonanie utytułowanego przeciwnika? Na pewno nadzieje w ich serca wlał remis Ronaldo i spółki z Espanyolem na Santiago Bernabeu w miniony weekend i wcześniejsza porażka graczy ze stolicy z Celtą Vigo w Pucharze Króla. Niewykluczone, że Real jest w drobnym kryzysie i z niecierpliwością wyczekuje już na świąteczną przerwę. Malaga mogłaby to wykorzystać, gdyby tylko była regularna. Remis z Eibar w krajowym pucharze i wcześniejsza wpadka z Getafe rzucają jednak trochę cienia na lepsze osiągnięcia, w stylu przekonującego triumfu 4:0 nad Granadą. Spodziewam się tutaj kolejnego remisu.

