Wydaje się, że jedyną rzecz poza Capital One Cup jaką w tym sezonie mogą wygrać piłkarze Manchesteru City jest Liga Mistrzów. Gospodarze w lidze mają 12 punktów straty do liderującego Leicester, lecz mają w dodatku zaległy mecz. Patrząc na ich formę ligową to wygrali tylko raz w ostatnich 5 spotkaniach. W poprzednim tygodniu też się nie popisali remisując na wyjeździe z Norwich w zasadzie nie stwarzając sobie dogodnych sytuacji. Kijowianie w swojej lidze prowadzą tabeli. Na 18 spotkań wygrali 16, jedno zremisowali i raz przegrali. Co ciekawe stracili tylko 7 bramek. W Lidze Mistrzów w fazie grupowej grali w grupie z Chelsea, Maccabi Tel Aviv oraz Porto i z tej grupy wyszli z 2 miejsca. Wygrali m.in. na wyjeździe z Porto i w sumie przegrali tylko 1, mając na koncie 11 punktów. Wracając do gospodarzy, to w fazie grupowej mierzyli się z Sevillą, Borussią Moenchengladbach i Juventusem. Oczywiście wygrali tę grupę z 12 punktami. Gospodarze grają bez większych osłabień, mają przewagę nad Ukraińcami w postaci tego, że nie mieli przerwy zimowej jak drużyna z Europy Wschodniej, która rozgrywa dopiero 5 oficjalne spotkanie po przerwie. Pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1 i było widać wyraźną różnicę pomiędzy obydwoma zespołami. Wydaje mi się, że gospodarze wbiją gwóźdź do trumny i pożegnają gości z Ligą Mistrzów

