Mecz grupy A rozpoczynający ostatnią rundę spotkań 1 fazy turnieju. Aztekom przepowiadano zewsząd szybkie pożegnanie z imprezą wobec składu dalekiego od optymalnego, który tutaj przywieźli. Priorytetem Meksyku jest ponoć zbliżający się Gold Cup, dlatego brak kilku gwiazd jak Guardoado, dos Santos, Herrera i Chicharito. Okazuje się jednak, że dublerzy nie są od nich dużo gorsi. Liga meksykańska to obok brazylijskiej Serie A i amerykańskiej MLS najsilniejsze rozgrywki za oceanem i to udowadnia gra Tricolores na tym turnieju. W 1 meczu z Boliwią Meksyk, mimo sporej przewagi tylko zremisował bezbramkowo ale już w następnym z gospodarzami zagrał świetne spotkanie, zakończone ostatecznie remisem 3-3. W tej sytuacji z 2 oczkami na koncie Meksykanie muszą walczyć o zwycięstwo, bo właściwie tylko ono da im awans do 1/4 finału. Ekwadorczycy zawiedli zupełnie swoich kibiców. Najpierw nie mieli nic do powiedzenia z Chile (0-2), a w drugim meczu niespodziewanie ulegli przeciętnej Boliwii (2-3), gdzie przegrywali już do przerwy 3 golami. Tylko cud (bo matematycznie jest to możliwe) dałby im awans, ale nie liczyłbym na to. Bilans spotkań tych zespołów z ostatnich lat nie wygląda dla Ekwadoru optymistycznie - z 15 meczów, od 2002 roku Meksyk przegrał tylko 1! Sadzę, że Meksyk nie wypuści szansy na awans i odprawi rywali z 0 punktami na koncie do domu.

