Zawisza Bydgoszcz to jak wiemy zespół budowany z myślą o grze w Ekstraklasie, przed tym sezonem drużynę Jurij Szatałowa wzmocnili tacy zawodnicy jak Paweł Abbott, Tomasz Chałas, Kamil Drygas, Hermes, Daniel Mąka czy Piotr Petasz. Wszystko po to by drużyna z Bydgoszczy awansowała do Ekstraklasy. Zawisza rozpoczęła sezon w imponującym stylu od 5-0 w meczach wyjazdowych z Sokołem Aleksandrów Łódzki (puchar) i Sandecją Nowy Sącz (liga), później jednak nastąpiła poraża u siebie z Cracovią (0-2, puchar) oraz również u siebie bezbramkowy remis z GKS-em Tychy (liga). Miedź natomiast wygrała 2-1 z Dolcanem Ząbki (puchar) oraz 2-0 z Bogdanką Łęczna (liga) by następnie przegrać z Polonią Warszawa (1-3, puchar) i 1-2 z Kolejarzem Stróże (liga). Dziś mimo wszystko stawiam na zwycięstwo gości. Zawisza gra na wyjeździe a to paradoksalnie może być ich atutem. Widzieliśmy bowiem jak nastawił się GKS Tychy do spotkania w Bydgoszczy - defensywa i jeszcze raz defensywa liczą przede wszystkim na to by nie stracić bramki. Na wyjazdach Zawiszy powinno być nieco lżej ponieważ rywale nie powinni nastawiać się jedynie na defensywę (wszak będą grali u siebie) co sprawi, że mecz powinien być bardziej otwarty, co powinno sprzyjać zespołowi gości. Warto również zauważyć, że Miedź dzisiaj prawdopodobnie zagra z nowym bramkarzem Aleksandrem Ptakiem (Andrzej Bledzewski pauzuje za czerwoną kartę). Były piłkarz Zagłębia Lubin kontrakt z Miedzią podpisał dopiero w piątek. Według mnie granie nowym zawodnikiem, który w klubie jest od raptem dwóch dni i na pewno nie jest jeszcze zgrany z zespołem (sam o tym mówi) na tak newralgicznej pozycji może mieć opłakane skutki. Jeśli chodzi o osłabienia kadrowe to wiadomo, że w Miedzi nie zagra Bledzewski, w kadrze Zawiszy nie ma natomiast pozyskanych latem Jacka Popka, Wojciecha Kaczmarka i Tomasza Ostalczyka, nie ma również kontuzjowanego Mateusza Mąki a w kadrze nie znalazł się również Krzysztof Hrymowicz i Rafał Leśniewski.

