Wyniki dwóch ostatnich spotkań dla NAC Breda nie mają już żadnego znaczenia, bo zespół ten znacząco nie poprawi swojej lokaty. W zgoła odmiennej sytuacji są piłkarze Heraklesa Almelo, którzy liczą na kolejne zwycięstwo. I mają ku temu podstawy, bo ich forma od ponad dwóch miesięcy jest ustabilizowana i co ważne, należy do wysokich. Heraclieden z ośmiu ostatnich spotkań, wygrali aż sześć - między innymi z FC Groningen i ponieśli tylko dwie porażki - w dodatku z drużynami walczącymi o mistrzostwo kraju. Po jednej z nich (dwa tygodnie temu z PSV), Heracles pokonał niewygodnego przeciwnika - De Graafschap (2:0) i do ósmego miejsca traci już zaledwie jedno oczko. Tak na dobrą sprawę sezon mógłby się już skończyć dla A»ółto-czarnych, którym daleko zarówno do europejskich pucharów, jak i walki o utrzymanie. Zespół Gerta Aandewiela zaprezentował się fatalnie w rundzie rewanżowej i kiedy wydawało się, że jeszcze nie wszystko może być stracone (triumf nad De Graafschap i remis z AZ), piłkarze NAC przegrali kolejne dwa mecze - w tym przed tygodniem z Rodą JC Kerkrade (1:5). W niedzielnym spotkaniu w barwach gości nie zobaczymy podstawowego pomocnika Marko Vejinovica oraz Irakijczyka Anmara Almubarakiego - obaj muszą pauzować z powodu kartek. W drużynie gospodarzy nie zagra zaś pięciu piłkarzy, a na liście nieobecnych znajdują się tak ważne postacie, jak Kees Luijckx, Anthony Lurling i Ali Boussaboun, a także Ferne Snoyl oraz Pim Bouwman. W pierwszym meczu tego sezonu lepsi okazali się gracze Heraklesa, wygrywając 4:1, a honorowe trafienie dla NAC zanotował Luijckx, którego tym razem zabraknie. Niewykluczone, że mający duże aspiracje Heraclieden zaliczą podobny występ, co na Polman Stadion, bo i obecnie znajdują się w dużo wyższej dyspozycji, niż A»ółto-czarni.

