Wyniki Chelsea w obecnym sezonie są bardzo rozczarowujące.Zespół odpadł już z Ligi Mistrzów,a na mistrzostwo kraju szanse są niewielkie.Ostatnie wyniki "The Blues" też nie są najlepsze.Od zwycięstwa nad Arsenalem piłkarze ze Stamford Bridge zremisowali trzy kolejne starcia,m.in.remisując w FA Cup z trzecioligowym Brentford czy remisując praktycznie wygrany mecz z Reading. Po drugiej stronie boiska stanie jutro zespół Newcastle."Sroki" wygrały we wtorek z Aston Villą dzięki czemu oddalili się od strefy spadkowej.Nie zmienia to jednak faktu,że forma Newcastle także nie jest najlepsza.W ostatnich dniach obserwowaliśmy zaciąg z Francji na St.James Park.Oczywiście,że te wzmocnienia mogą okazać się bardzo pożyteczne,ale wydaje mi się,że potrzeba kilku spotkań,aby odpowiednio zgrać się z resztą drużyny,choć widać,że Alan Pardew od razu im zaufał,nawet już w ostatnim spotkaniu z AV.Z drugiej strony,mecz z "The Villans" nie powinien być większym wyznacznikiem,gdyż Villa jest w olbrzymim dołku. Chelsea jutro będzie musiała sobie radzić bez Hazarda,który w dalszym ciągu jest zawieszony.Natomiast Moses i Mikel są na PNA.Natomiast pod znakiem zapytania stoi występ Cecha i Luiza. W zespole Newcastle więcej absencji.Na PNA jest Tiote.Kontuzjowani są Ben Arfa,Simpson,Taylor i Gosling.Niepewny jest występ Marveaux. Rywalizacja h2h jest niemal wyrównana.Wydaje mi się jednak,że Chelsea po serii rozczarowujących wyników powróci na właściwe tory.Zawodnicy z pewnością będą odczuwać sportową złość po ostatnim meczu z Reading.W ataku najprawdopodobniej zagra Ba,co może być lepszą gwarancją na bramki dla Chelsea niż Torres.Podtrzymuje to,że zwycięstwo z AV ciężko nazwać powrotem do formy "Srok". Uważam,że ostatnie transfery to za mało,aby pokonać Chelsea w jutrzejszym spotkaniu.

