W porównaniu z początkiem sezonu gdzie Newcastle grało bardzo słabo, Sroki prezentują się bardzo dobrze. Na dzień dzisiejszy 6 miejsce jest bardzo dobre i musi cieszyć kibiców gospodarzy popołudniowego spotkania. Na St. James Park podopieczni Alana Pardew zdobyli 15 punktów w 8 dotychczas rozegranych spotkaniach. 4 wygrane, 3 remisy i jedna porażka z Hull. Sam bilans bramkowy również jest ciekawy, ponieważ jak na ekipę, która zajmuje 6 miejsce gospodarze mają tylko 12 goli strzelonych i tylko 8 straconych na St. James Park. Trzeba podopiecznym Pardewa oddać, że potrafią grać z mocnymi rywalami. Odprawili z kwitkiem Chelsea, zremisowali z Liverpoolem, w Capital One Cup przegrali dopiero po dogrywce z Manchesterem City. Z kolei podopieczni Marka Hughesa, który w ostatnich latach prowadził drużyny z fatalnym skutkiem, ponieważ szybko zostawał wyrzucony z pracy. Dziś, jego Stoke zajmuje 10 miejsce, z czego pewnie fani The Potters są dumni. Po odejściu Tony Pulisa wydawało się, że to będzie drużyna która będzie walczyła w dolnej części tabeli, jednak rzeczywistość pokazała, że piłkarze Hughesa mają potencjał. Managera gości martwi fakt, że na wyjazdach grają bardzo słabo, w 8 meczach tracąc 15 goli. Na plus można zaliczyć fakt, że Stoke nie przegrało od 4 spotkań, jednak 3 z nich było rozgrywane na Britania Stadium. Alan Pardew nie ma większych problemów, do jego dyspozycji są najlepsi piłkarze na czele z Goufrannem, Remym czy Debuchym, jedynie zabraknie Ryana Taylora i pracusia w środku pola, Cheicka Tiote. Goście przyjadą do miasta nad rzeką Tyne bez Roberta Hutha oraz Matthew Etheringtona. Ostatnie 2 spotkania w Newcastle kończyły się wygranymi gospodarzy i liczę, że dziś będzie podobnie

