Kolejny pojedynek w przeciągu kilku dni pomiędzy New York Rangers a New York Islanders. Przed świętami oba zespoły grały ze sobą i było tam 4-2 dla Rangersów, a Islanders zdobyli 2 bramki kiedy to przeciwnicy grali w osłabieniu. Dziś taka sytuacja się nie powtórzy, ale pewne zwycięstwo owszem. Po prostu Islanders grają bez bramkarza, tak to ujme. Montoya to ich jedyny solidny bramkarz, a jest kontuzjowany. Drugi DiPietro także (choć on też puszczał większość co leciało w światło bramki). Teraz gra Nabokov i traci bramki na potęge. Gość już dawno myśli o zakończeniu kariery i to tyle z jego gry. O osłabieniach pisać nie będe bo nie zmieniło się nic od poprzedniego spotkania, tyle że w bramce Lundqvist. Ten który zatrzymał ostatnio Philadelphie Flyers i Rangersi wygrali 4:2, a to drużyna o wiele lepsza niż NYI. Wiemy, że w NHL ostatnio zdarzają się niespodzianki, ale tutaj nie ma prawa tak być. O ile Calgary gra aktualnie dobrze, a LA Kings i Quick grają bardzo defensywnie, więc ich wyniki nie są aż tak zaskakujące, co już Islanders nie prezentują kompletnie nic dobrego, choć potrafią strzelać bramki. Myśle, że tutaj będzie tylko i wyłącznie łatwe zwycięstwo Rangers, którzy po pierwsze mają bardzo solidną defensywę, a po drugie 18 punktów więcej od Islanders mówi samo za siebie.

