W czwartkowym meczu 5. kolejki fazy grupowej Ligi Europejskiej z Odense BK Wisła Kraków zagra o przedłużenie nadziei na awans do kolejnej rundy rozgrywek. Chcąc myśleć o awansie, mistrzowie Polski muszą wygrać w Danii i liczyć na korzystny dla nich wynik meczu Twente Enschede - Fulham Londyn, czyli zwycięstwo Holendrów. W najgorszym przypadku Fulham może zremisować na de Grolsch Veste, ale wtedy Anglicy musieliby przegrać w ostatniej kolejce z Odense. W obu przypadkach nie zmienia się jednak to, że wiślakom do awansu potrzeba zwycięstw w dwóch ostatnich kolejkach. Będzie to trzeci mecz Wisły pod wodzą trenera Moskala, ale pierwszy w europejskich pucharach. W debiucie nowego szkoleniowca mistrzowie Polski przegrali u siebie z Górnikiem Zabrze 0:1, co było ich czwartą z rzędu porażką, ale w drugim spotkaniu pokonali 1:0 lidera T-Mobile Ekstraklasy AÅ¡ląsk Wrocław na jego terenie. Co ciekawe, tamten pojedynek też określano mianem meczu ostatniej szansy dla Wisły na zachowanie szans na obronę mistrzowskiego tytułu i krakowianie wyszli z tej próby obronną ręką. Wspólnym mianownikiem tamtego spotkania i czwartkowego meczu Ligi Europejskiej jest to, że we Wrocławiu do gry po dwumiesięcznej przerwie wrócił Patryk Małecki, a w Danii prawdopodobnie znów na boisku w barwach mistrzów Polski zobaczymy Maora Meliksona. Izraelczyk wrócił już do pełni sił po kontuzji stopy, której nabawił się we wrześniu. Nie oznacza to jednak, że Wisła nie ma problemów kadrowych: z powodu urazów w Krakowie zostali Rafał Boguski, Michał Czekaj, Kew Jaliens i Radosław Sobolewski. Również Odense nie zagra w najmocniejszym składzie. Z powodu kontuzji zabraknie Kalilou Traore i Chrisa Sorensena, a pod znakiem zapytania stoi występ Andersa Moellera Christensa.

