Tej nocy o 2:30 czasu polskiego startuje bardzo ciekawy finał NBA. Wg mnie jeden z ciekawszych w ostatnich latach.Wrócił Bosh, więc pod koszami nie ma już tragedii, choć przewaga fizyczna po stronie Thunder - Perkins i Ibaka vs w zasadzie sam Bosh, bo rezerwowi wysocy Heat za dużo nie pomagają - Turiaf czy Anthony i weteran Howard. Świetnie zapowiada się pojedynek gwiazd i liderów - Wade i James vs Durant i Westbrook. I tutaj moim skromnym zdaniem wygrywa jednak Heat. Liderzy Heat są o wiele bardziej doświadczeni. Na tym etapie rozgrywek może to odegrać kolosalną różnicę. Wade w końcu mistrzem już jest, a LeBron w jednych finałach już był. No i jednak ten brakujący pierścień dla Jamesa. LeBron zrobi wszystko co tylko się da. OCT może, ale nie musi. Heat już chyba tylko i wyłącznie wreszcie musi wygrać ten tytuł. Ale to w sumie żaden argument. No i zostaje cała reszta składu. Bardzo dobry obrońca Battier (może odegrać kluczową rolę w defensywie w tym finale), potrafiący bardzo dobrze rzucać za 3 - Chalmers oraz Jones. I do tego Mike Miller i Udonis Haslem, który być może przebudzi się i wspomoże BIG3. Zaś w OCT to przede wszystkim Harden. Ale mówiąc szczerze nie sądzę, żeby sobie tak łatwo hasał i rzucał w pojedynku z Heat. Poza tym to co wyprawiał James w serii z Bostonem jest wręcz nie wiarygodne. Nie widzę defensora, który go powstrzyma ,a do tego jest jeszcze Wade.

