Wczoraj z rozgrywek Ligi Mistrzów opadł Manchester United, dziś ich los mogą podzielić inni przedstawiciele Premier League tj. Chelsea i Arsenal. Wydaje się, że większe szansę na podzielenie losy "Czerwonych Diabłów" mają "Kanonierzy", którzy chcą myśleć o awansie muszą wygrać na Stadio Georgios Karaiskakisa w Pireusie i to różnicą przynajmniej dwóch bramek (u siebie bowiem Arsenal przegrał z Olympiakosem 2:3). Podopieczni Arsene Wengera będą musieli więc dziś nie tylko wspiąć się na wyżyny swoich możliwości ale też sporo ryzykować w swojej grze. Czy jednak uda im się wykonać tą misję, misję z gatunku niemożliwych? Osobiście uważam, że Olympiakos nie powinien wypuścić z rąk tej szansy, typuje nawet ich zwycięstwo w tym meczu. Pamiętam z poprzednich sezonów, że rywalom Olympiakosu strasznie ciężko gra się na ich terenie, to tutaj Olympiakos potrafił notować naprawdę dobre wyniki i jedynie na wyjazdach bywało z tym gorzej. Zresztą o tym, że ciężko jest na tym obiekcie wie doskonale Arsene Wenger, który 3 razy gościł ze swoim klubem na tym obiekcie i 3 razy przegrywał. Pierwszy raz w 2009 r. (0-1), następnie w 2011 r. (1-3) i 2012 r. (1-2), co ciekawe i co może dodać smaczku dzisiejszej rywalizacji wszystkie te mecze miały miejsce w grudniu w ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Warto też odnotować, że dziś Wenger nie będzie mógł skorzystać z usług wszystkich swoich najlepszych graczy. Na pewno sporym osłabieniem jest brak Alexisa Sancheza, ale oprócz niego poza składem są również Coquelin, Cazorla, Arteta, Rosicky, Welbeck i Wilshere. Nie wiadomo również co ze zdrowiem Ramseya i Özila, którzy opuścili ostatni trening ale mimo wszystko znaleźli się na pokładzie samolotu lecącego do Grecji. Takich kłopotów nie mają w Pireusie gdzie jedynie Andreas Bouchalakis i Giannis Maniatis są wykluczeni z dzisiejszego spotkania. Podsumowując uważam, że Olympiakos jest na tyle doświadczoną i ograną w Lidze Mistrzów drużyną, że nie pozwoli sobie narzucić stylu gry rywala, rywala, który ma problemy kadrowe i który o czym nie pisałem ostatnio gra poniżej oczekiwań w rozgrywkach ligowych (traci głupio punkty). Myślę, że w końcówce gdy wynik będzie wisiał na włosku, Arsenal się otworzy co sprawi, że Olympiakos przypieczętuje swój awans jakąś bramką z kontrataku oraz tym samym zwycięstwem na "Kanonierami".

