Nie było mnie tu już wieki całe, ale wracam i oby w jak najlepszym stylu. Widzę że od kiedy mnie tu nie było, sporo się pozmieniało i NBA zagościło do oferty a więc jedziemy z basketem. Pierwsza ciekawostka na dzisiaj to Atlanta Hawks, która na wyjeździe będzie starała się ograć Orlando i myślę że dadzą sobie radę. Orlando w tym sezonie jest przeciętne i jedyny gracz który cokolwiek tam robi to oczywiście Howard. Ale i on miał dni kiedy nie szło nic, kiedy nie trafiał z najprostszej pozycji, kiedy w obronie też robili go w konia i takich dni miał już sporo. No ale nawet jak on będzie miał dobry dzień to sam meczu z Atlantą nie wygra a prawda jest taka że w tym sezonie nikt mu nie pomaga. Hedo nie gra nic przez cały sezon, gra Richardsona czy Nelsona to śmiech na sali od początku sezonu, ławki zero do tego kontuzje i jedyny kto jeszcze tam cokolwiek gra oprócz Howarda to Anderson. Ktoś powie 'Ale Orlando wygrało ostatnio z Miami i to w wielkim stylu' - ok, wygrali, nie wiem jak, ale wygrali, tyle że to spotkanie musiało ich kosztować masę sił więc dzisiaj Atlanta na tym skorzysta. Ostatnio mieli słabszy okres, ale już się przełamali i wygrali z Indianą. Przewaga nad Orlando - równy skład. Jest lider Johnson który się tu marnował w poprzednich sezonach, ale w tym Atlanta jest mocna i wykorzystuje jego potencjał, pomaga Smith, Hinrich, a ogólnie i ławka jest niezła. Nie to co w Orlando gdzie gra jeden facet - tu gra drużyna. I ta drużyna dzisiaj wygra. Bilans Atlanta ma lepszy bo 17-9 przy 16-10 Orlando, ale tym się nie ma co sugerować - oni wygraja bo tworzą zespół, a będąc zespołem można ograć każdego nawet najlepszego pojedynczego zawodnika (=Howarda)

