Jedyne spotkanie godne uwagi z NHL to mecz Philadelphi Flyers z Minnesota Wild. Philadelphia słabo gra od Winter Classic, w którym też nie zachwyciła i przegrała z Rangersami 2:3. Od tego momentu minęły 2 tygodnie i Flyers przeplatają średnie mecze bardzo słabymi, ale też trzeba przyznać że 4 z 6 meczów grała na wyjazdach. Teraz powrót do domu i trzeba podreperować ostatnie bilanse bramkowe, które nie wyglądają za ciekawie. Z Nashville strzelili 2, z Islanders 3, z Caroliną 2. U siebie powinno wrócić do strzelania seryjnego, bowiem mają średnią strzelanych bramek 3.61, ale kolejna zła wiadomość dla fanów Flyers to taka, że ważny skrzydłowy Van Riemsdyk nie będzie grał w tym meczu, a najlepszy strzelec Flyers czyli Giroux nigdy nie strzelił gola Minnesocie. Wild jest drużyną defensywną. Od połowy grudnia jednak mają problemy kadrowe i ich średnie się znacznie pogorszyły. Nadal jednak jest to tylko 2.5 gola traconego na jeden mecz i podobna ilość strzelanych. Na ten moment wypadło dwóch kluczowych zawodników formacji ofensywnej czyli kapitan Koivu i Pierre-Marc Bouchard. Pozostałe kontuzje w ekipie Wild to Guillaume Latendresse i Jarod Palmer. Szansę dostanie dziś Harding, który ostatnio nie notował dobrych występów ale jest solidnym bramkarzem. W Philadelphii długie kontuzje Prongera, LaPerriere i teraz rezerwowego Bettsa. Na 7 z 9 ostatnich pojedynków bezpośrednich między tymi drużynami padał under i ostatnie mecze to było 3-1, 3-2, 2-1, 2-0, 1-0 i ostatnie 6-1 i 4-3. Ale myśle że jeśli ofensywy obu drużyn są osłabione i w sumie niezbyt dobrze grają obie drużyny - tutaj za wiele goli nie padnie.

