Najgorętsza drużyna NHL na ten moment - Pittsburgh Penguins zmierzy się z Phoenix Coyotes. Kurs na zwycięstwo Penguins jest dosyć niski, ale wydaje się, że jest pewny. Najwięcej będzie zależało od tego jak w mecz wejdą bramkarze, Fleury przeplata znakomite mecze z bardzo słabymi (tych akurat ostatnio zdecydowanie mniej), a Smith przegrał 2 ostatnie starty dosyć wyraźnie 2-4 z Calgary Flames i 2:5 z Columbus Blue Jackets. Myśle, że Pittsburgh jest już myślami przy rewanżu z Columbus (pojutrze), więc ten mecz nie muszą potraktować tak poważnie jak może się wydawać. Coyotes na wyjazdach grają bardzo dobrze (13-8-11) - jest to szósty rezultat w NHL. Trzeba przyznać, że mimo tych dwóch ostatnich wysokich porażek Phoenix są w formie, bo wcześniej wygrali 12 meczów z ostatnich 16, ale też często remisowali (6 razy). Nie powiem, że nie cenie drużyny gości, ale ale szans powinni poszuakać z innymi drużynami niż Pittsburgh. Gospodarze tego meczu wygrali 8 z ostatnich 10 meczów, przegrywając tylko z Anaheim i Buffalo (ta druga porażka z rezerwowym bramkarzem). Wszystkie pozostałe mecze gładko wygrali, przy tym strzelając sporo bramek (8:5 z Winnipeg, 8:1 z Tampa Bay, 5:1 z Colorado itd). Gospodarze dysponują bardzo mocną siłą ofensywną nawet bez Sidneya Crosbiego notując 3.5 gola na mecz u siebie i tracąc 2.5. Spotkania bezpośrednie to 5 zwycięstw Penguins i tylko dwa Coyotes. Szkoda mi to mówić, ale nie widze szans dla drużyny przyjezdnej w tym meczu, ba, obojętnie z kim by nie grali Penguins, to i tak u siebie myśle że by wygrali.

