Dziś w nocy w Pittsbourg miejscowe Pingwiny zagrają z fatalnie spisującym się w tym sezonie zespołem Toronto. Dlatego też nie można dziwić się, iż gospodarze uchodzą za megafaworyta tego meczu. Historia spotkań między obiema drużynami wcale jednak na to nie wskazuje. W tym roku stanęli na przeciw siebie dwa razy. Wpierw po dogrywce 5:4 wygrały Pingwiny, zaraz jednak 1:0 wygrali Kanadjczycy. W zeszłym roku w Toronto LIście Klonowe wygrały 4:3 i 3:2 (po dogrywce), i przegrały po karnych 5:6. Pingwiny to obecnie czwarta drużyna Wschodu, która wygrała sześć ostatnich spotkań, w tym niszcząc u siebie NY Rangers (2:0), Tampa Bay (8:1) czy Blue Jackets (4:2). Pingwiny wygrały 4 ostatnie spotkania w domu i nic nie wskazuje na to, iż dziś będzie inaczej. Goście grają fatalnie. Z poprzednich 8 meczów przegrali aż 7-krotnie. Do tego ich defensywa jest żałosna i dziurawa jak ser szwajcarski. W ostatnich 5 meczach 3-krotnie stracili po 5 goli, a raz 4. Stawiam na wygraną Pingwinów i więcej niż 5 goli w meczu.

