Portowcy na wiosnę spisują się fatalnie, od początku wznowienia rozgrywek nie potrafią wygrać meczu i co gorsza dzięki dobrze grającemu Podbeskidziu Bielsko-Biała podopieczni Dariusza Wdowczyka niebezpiecznie zbliżyli się do strefy spadkowej (aktualnie przewaga nad 15 zespołem w tabeli to już tylko 4 punkty, a przecież wydawało się, że spadkowiczów poznaliśmy już jesienią). Pogoń więc musi zacząć wygrywać i według wielu starcie przeciwko Koronie Kielce jest do tego idealnym momentem ponieważ rywal od niemal roku nie potrafi wygrać swoje spotkania wyjazdowego. Patrząc na Pogoń to trzeba przyznać, że ekipa ma ostatnio trochę pecha, bo już 2 kolejki temu była bliska wygrania z Widzewem, tam jednak Łodzianki rzucili się do odrabiania strat i ostatecznie zremisowali 1:1 (choć gdyby sędzia dopatrzył się faulu na Dudku mogliby też to spotkanie wygrać), podobna sytuacja miała miejsce w Warszawie z Legią, Pogoń wychodzi na prowadzenia, ma nawet swoje szansę na podwyższenie wyniku jednak później następuje strata bramek i zespół Wdowczyka z Warszawy wraca z niczym. Dlatego dziś muszą Portowcy być skoncentrowani przez pełne 90 minut jeżeli chcą wygrać i nie mogą sobie pozwolić na błędy. Zespół Leszka Ojrzyńskiego utrzymania w lidze może być już raczej pewny (puchary mimo małej straty też raczej tej ekipie nie grożą), dziś Korona jednak przyjedzie do Szczecina osłabiona brakiem wy-kartkowanych w ostatnim meczu ligowym Vlastimira Jovanovića i Pavola Stano, natomiast pod znakiem zapytania stoją występy Pawła Golańskiego i Tomasza Lisowskiego. Trener Wdowczyk natomiast ma do dyspozycji wszystkich swoich zawodników. Warto również wspomnieć, o tym, że Korona nie tylko przez niemal rok nie wygrała na wyjeździe, ale także obok GKSu Bełchatów ma najgorszy bilans meczów wyjazdowych 4 remisy i 7 porażek. Ponadto Koronie nigdy dotąd nie udało się wygrać przy Twardowskiego. Mimo więc, słabszego okresu w Pogoni i jej niemocy to właśnie w ekipie Portowców należy upatrywać dziś faworyta spotkania. Jeśli bowiem dziś Pogoń nie będzie potrafiła wykorzystać atutu własnego boiska oraz tego że rywal nie dość, że osłabiony to jeszcze nie lubiący grać na wyjazdach to naprawdę zrobi się bardzo gorąco w Szczecinie, bo Podbeskidzie będzie coraz bardziej się zbliżać w tabeli do Pogoni.

