Pogoń do niedawna była jedyną niepokonaną drużyną w ekstraklasie. Stało się to głównie za sprawą mnóstwa remisów. 1:1 to "ulubiony" wynik portowców. Oglądanie meczów z udziałem Pogoni Szczecin nie należy jednak zwykle do przyjemności. Zorientowana na defensywę jedenastka piłkarza liczy co najwyżej na jakąś kontrę. Tak w skrócie wygląda gra szczecinian. Pogoń nie posiada kreatywnych zawodników, którzy potrafiliby rozegrać atak pozycyjny, przeprowadzić składną akcję, wymienić kilka razy piłkę pomiędzy sobą. Portowcy często liczą na stałe fragmenty gry oraz jak wcześniej napisałem kontrataki. Skutkiem takiej gry jest zdobywanie małej ilości goli. Jeżeli sporządzimy tabelę drużyn, w meczach których pada najmniej bramek to Pogoń będzie ze średnią 2,33 bramki na mecz zajmować 3 miejsce. Mniej bramek pada tylko w meczach z udziałem Termalici i Korony. W ostatnich 5 meczach ekstraklasy z udziałem Pogoni 4 zakończyły się wynikami poniżej 2,5 gola a tylko w przegranym pojedynku z Cracovią padło więcej niż 2,5 gola (4:1) głównie jednak za sprawą Pasów. Z kolei Lech Poznań to obecnie drużyna, która gra bez nominalnego napastnika. Kownacki i Robak mają kontuzję, a Thomala to jeden wielki niewypał, który wchodzi co najwyżej z ławki rezerwowych. W efekcie rolę napastnika powierza się najczęściej Hammalainenowi, który nie czuje się najlepiej na tej pozycji. Efekt - zdobywanie bramek przychodzi bardzo ciężko Lechowi. W prawdzie ostatni mecz wygrali 3:1 ale bardzo długo utrzymywał się wynik 1:0. Dopiero po czerwonej kartce dla Pruchnika grający w przewadze Lech zdobył kolejne gole. Jan Urban stawia na efektywność. W meczu z Legią Lech przeprowadził akcji jak na lekarstwo mimo to wygrał 1:0. Ze Śląskiem było nieco lepiej ale i tak Kolejorzowi udało się zdobyć też tylko jednego gola. Jak więc będzie wyglądał prawdopodobny scenariusz tego meczu? Przyczajona Pogoń i ostrożny Lech. W takim połączeniu i biorąc pod uwagę moje powyższe rozważania raczej wielu bramek się nie spodziewam.

