Polska zagra jutro na PGE Arenie w Gdańsku z Litwą. Uważam, że „Biało-Czerwoni” w końcu pokuszą się o przekonujący triumf. Stawiam, że kadrowicze Adama Nawałki wygrają z handicapem (-1). Co za tym przemawia? Przede wszystkim nasza reprezentacja narodowa zagra w praktycznie najmocniejszym składzie. Oczywiście nie będzie kilku graczy (jak choćby Błaszczykowsiego, czy Cionka), ale i tak „na papierze” będziemy o wiele mocniejsi od swoich rywali. Poza tym Polacy są żądni zwycięstw, ponieważ za kadencji Adama Nawałki jeszcze nie udało im się triumfować z nikim poważnym. Wydaje mi się, że nasi kadrowicze wreszcie będą chcieli zdobyć kilka goli, bo ostatnio bywało z tym kiepskawo. Trzeba jednak pamiętać, że linie defensywne Irlandii, czy Szkocji są na dużo wyższym poziomie, niż obrona Litwinów. W kraju narzekamy na poziom naszej kadry, ale Litwa jest dużo słabsza. Świadczy o tym nie tylko niska pozycja w rankingu FIFA, ale wyniki ostatnich kwalifikacji do Mistrzostw Świata. Nasi sąsiedzi zajęli dopiero 4. miejsce w grupie z Bośnią i Hercegowiną, Grecją, Słowacją, Łotwą i Liechtenteinem. Na wyjazdach Litwini zanotowali jedno zwycięstwo, jeden remis i 3 porażki (1-2 z Łotwą, 1-1 ze Słowacją, 0-3 z Bośnią, 2-0 z Liechtensteinem i 0-2 z Grecją). Jak widać te wyniki są naprawdę mało imponujące. Reasumując. Polacy może ostatnio nie błyszczeli, ale z tak słabą reprezentacją, jaką obecnie jest Litwa spokojnie sobie powinni poradzić. Uważam, że w końcu się przełamiemy i pokonamy tych rywali minimum dwoma golami.

