Ekipa Harrego Reknappa jest w tym sezonie głównym faworytem do awansu do Premier League. Malezyjski biznesmen Tony Fernandes już w poprzednim sezonie miał ambitne plany, ściągał całkiem dobrych zawodników ( Remy, Bosingwa, Julio Cesar ), jednak i oni nie uratowali na Loftus Road swojej pozycji w najwyższej klasie rozgrywkowej. Gospodarze dzisiejszego spotkania obecnie są na 2 miejscu w tabeli mając tyle samo punktów co Leicester ( 38 ). QPR na własnym obiekcie jest w wspaniałej dyspozycji. 9 spotkań, 8 zwycięstw i jeden remis to dorobek, który musi cieszyć byłego trenera Tottenhamu i Southampton. Jedynym problemem jest skuteczność, która na pewno nie zachwyca kibiców klubu z Londynu. 22 bramki w 18 spotkaniach jak na taką drużynę to zdecydowanie za mało. W kadrze Queens Park jest wielu zawodników z przeszłością w Premier League, którzy z pewnością i dziś poradziliby sobie klasę wyżej. Benoit Assou-Ekotto, Richard Dunne, Joey Barton, Junior Hoilett, Jermain Jenas czy Niko Kranjcar to nie są anonimowi piłkarze. Na dzień dzisiejszy najlepszym strzelcem gospodarzy dzisiejszego spotkania jest Charlie Austin z 9 bramkami na koncie. Goście nie mają w swoich szeregach zawodników o jakiejś wielkiej renomie choćby w Anglii jednak mają w kadrze Rhodes'a, który ma aż 12 bramek na swoim koncie. Blackburn na wyjazdach prezentuje się słabo. 6 punktów w 9 spotkaniach, bilans bramkowy 10:17 oraz seria 4 meczów bez zwycięstwa na wyjeździe musi dać do myślenia kibicom Blackburn, że w obecnym sezonie nie mogą liczyć na nic więcej niż środek tabeli. Nie biorę pod uwagę historii, ponieważ QPR ma trochę inny skład niż w poprzednim sezonie a Blackburn nie oglądamy już w Premier League od 2 sezonów, jednak podopieczni Redknappa nie wygrali na własnym obiekcie z drużyną Rhodes'a ponad 13 lat! Dzisiaj liczę na 1 zwycięstwo nad Blackburn od wielu lat

