Wielkie El Clasico. Mecz, którym żyje cała Europa. Ostatnia historia tych meczów jest dosyć szalona, bo gdy Real był wielki, to nie potrafił pokonać na Bernabeu Barcelony, z kolei gdy Real jechał jak na ścięcie do Barcelony, to często przywoził stamtąd punkty. Piłkarze Zinedine Zidane'a wrócili co dopiero z Azji z Klubowym Mistrzostwem Świata, które zdobyli po pokonaniu Gremio 1:0. To co było największym problemem Realu w zasadzie się uwydatniło na tym turnieju. Brak skuteczności, to problem, który trapi Real w tym sezonie. Karim Benzema jest już skreślony przez większość kibiców Realu, Gareth Bale więcej czasu spędza u masażystów i lekarzy, a Cristiano Ronaldo dopiero odblokował się w meczu z Sevillą, jeżeli chodzi o La Liga. Real zajmuje dopiero 4 miejsce w tabeli ze stratą 11 punktów do liderującej Barcelony i porażka w tym spotkaniu raczej definitywnie zamyka im drogę do mistrzostwa. A i trzeba powiedzieć, że do Atletico tracą 5 punktów i do Valencii 3. Real wygrał 9 spotkań, 4 zremisował i 2 przegrał. Jeżeli chodzi o Barcelonę to lider prowadzony przez Ernesto Valverde zaaplikował swoim kibicom trochę inny styl, ale po odejściu Neymara trzeba było coś zmienić. Jednak udaje się to w wielkim stylu, bo Barcelona w 16 spotkaniach wygrała 13 razy i 3 zremisowała. Strzeliła najwięcej bramek w lidze, bo aż 42, a straciła tylko 7. Jeżeli chodzi o mecze wyjazdowe. W meczach wyjazdowych wygrali 6 razy, a 2 razy dzielili się punktami. Patrząc na samą grę, to o wiele lepiej prezentuje się Barcelona. Ostatni ich mecz z Deportivo to był absolutny koncert z workiem sytuacji i poprzeczkami oraz słupkami. Barca wygrywała ostatnie 2 wyjazdowe spotkania z Realem i stawiam, że ok. 15:00 w sobotę znowu zapadnie takie rozstrzygnięcie

