Real rozpoczął sezon całkiem nieźle, aczkolwiek zdarzało im się głupio pogubić punkty, jak w spotkaniu z Gijon czy Malagą. Również w meczu derbowym z Atletico stracili gola w końcówce spotkania. Piłkarze Rafaela Beniteza wygrali 4 spotkania i 3 zremisowali. Strzelili w nich 15 bramek, tracąc tylko 2. Na własnym stadionie w 3 meczach wygrali 2-krotnie i zremisowali raz. Strzelili tylko 6 bramek nie tracąc żadnej. Publiczność na Santiago Bernabeu jest wymagająca i tylko 1 bramka w ostatnich 2 meczach u siebie nie może ich zadowalać. Real wygląda na drużynę minimalistyczną, która gra na lekko zaciągniętym ręcznym i nie ma w tym artyzmu. Ich dzisiejszy rywal z przedmieść Madrytu wystartował słabo, bo otwiera strefę spadkową z dorobkiem 6 punktów. Piłkarze Lucasa Alcaraza wygrali dopiero po raz pierwszy w ostatniej kolejce pokonując u siebie Villareal, które przez większą część meczu grało w 10. Levante wygrało 1 spotkanie, 3 zremisowało i przegrał 3-krotnie. Zdobyło 6 bramek i straciło 12. W meczach wyjazdowych radzą sobie fatalnie, bo w 3 spotkaniach przegrali 2-krotnie i tylko 1 zremisowali, strzelając tylko 1 bramkę, a tracąc 7. Moim zdaniem Levante jest dobrym rywalem do rozgromienia i dobrego mentalnego nastawienia się na trudny mecz Ligi Mistrzów z PSG

