Real jest fenomenalny. Seria 17 zwycięstw z rzędu jest czymś co musi wzbudzać podziw rywali. W La Liga wyraźnie przewodzą w tabeli. Ważne jest to, że Real ostatnimi czasy nie traci bramek a jak już to robi, to robi to bardzo rzadko. W lidze u siebie przegrali tylko 1 spotkanie, derbowe z Atletico ale było to na początku sezonu i "Galacticos" zdarzały się wpadki. Co warte podkreślenia zdobyli w 7 meczach aż 24 bramki a 5 stracili. Liga Mistrzów jest trochę łatwiejsza dla Realu bo ich rywale nie są z najwyższej półki jak Basel czy Ludogorets albo są zupełnie bez formy jak Liverpool. W swojej grupie LM wyraźnie przewodzą z kompletem 15 punktów. Zdobyli 12 bramek a stracili tylko 2. U siebie strzelili 2 spotkaniach 6 bramek a stracili tylko 1. Dzisiaj z pewnością dostaną szansę dublerzy tacy jak Hernandez, Nacho, Varane czy Navas i raczej nie można się spodziewać pogromu. Ich przeciwnik z Bułgarii ma świetne miesiące. Nie dość, że po raz kolejny zdobył mistrzostwo Bułgarii a przecież ten zespół parę lat temu, dokładnie w 2010 był jeszcze w II lidze. Awansowali po fenomenalnym dwumeczu ze Steauą, po paradach Motiego, który zastąpił bramkarza, który obejrzał czerwoną kartkę. Ludogorets w swojej lidze o dziwo nie prowadzi, zajmuje 2 miejsce z 3 punktami straty do CSKA Sofia. Jednak mają najwięcej zdobytych bramek i przede wszystkim nie przegrali w lidze od 27 września. W Lidze Mistrzów przed dzisiejszym spotkaniem motywacją dla Bułgarów jest awans do Ligi Europy ale warunkiem koniecznym jest przynajmniej remis i porażka Liverpoolu z Bazyleą. Wygrali tylko 1 z 5 spotkań, zremisowali jedno i przegrali 3. Bilans bramkowy to 5:10. Wprawdzie dla Realu ten mecz jest o pietruszkę ale jednak Bułgarzy to niska półka i nawet dublerzy powinni pokonać swojego rywala w "odpowiednich" rozmiarach

