„Ostatni mecz zagramy u siebie, dlatego na pewno będziemy chcieli wygraćâ€. Trudno nie używać bardziej wyświechtanych słów, by opisać zbliżające się spotkanie Realu Madryt z Osasuną. Obie drużyny nie mają innej motywacji niż w miarę godne zakończenie sezonu. Królewscy nie zdobyli w tym sezonie żadnego trofeum poza Superpucharem, mają za sobą mimo wszystko słabe rozgrywki ligowe, trzeci przegrany półfinał Ligi Mistrzów z rzędu i pierwszą od lat porażkę z Atlético, która kosztowała drużynę José Mourinho utratę ostatniego do zdobycia pucharu. Osasuna zapewniła sobie utrzymanie dopiero w przedostatniej kolejce, dlatego w Pampelunie niewiele osób jest zadowolonych z zespołu José Luisa Mendilibara. Zanim w Madrycie nadejdą zmiany nieco większe niż posadzenie słabego przed kontuzją Ikera Casillasa na ławce, trzeba rozegrać jeszcze jeden mecz. Przeciwnik nie będzie zbyt wymagający – do Madrytu nie przylecieli Miguel Flaño, Andrés Fernández czy Nino. Nawet z tą trójką pampeluńczykom nie dawano by zbyt dużych szans na Bernabéu. Wszyscy doskonale wiedzą, że drużyna Mendilibara nie będzie rozliczana z tego występu, ale z całego sezonu, który właściwie jest już zakończony. Podróż do Madrytu będzie dla nich raczej wycieczką niż batalią o ligowe punkty

