Na początku analizy przytocze trochę histori startów Romy w poprzednich sezonach. Tegoroczne rozgrywki są już czwartymi z rzędu, gdy Totti i spółka nie mają na koncie po dwóch kolejkach żadnego zwycięstwa. W sezonie 2008/2009 prowadzona przez Luciano Spallettiego drużyna rozpoczęła rozgrywki od domowego 1-1 z Napoli. Później Giallorossi przegrali 1-3 z Palermo. Na pierwszą wygraną trzeba było czekać do trzeciej kolejki, gdy Totti i spółka ograli u siebie 3-0 Regginę. Giallorossi skończyli sezon na szóstej pozycji. Rok później, zespół rozpoczął rozgrywki od dwóch porażek: 2-3 z Genoą i 1-3 z Juventusem. Po tych meczach z ławką Romy pożegnał się Luciano Spalletti. Tu także, z tym że już pod wodzą Claudio Ranieriego, Giallorossi wygrali w trzeciej kolejce (2-1 ze Sieną). Sezon zespół zakończył na drugim miejscu. W zeszłym sezonie również nie udało się wygrać żadnego z dwóch pierwszych spotkań, a będąc bardziej precyzyjnym, żadnego z pierwszych czterech. W pierwszej serii Giallorossi zremisowali bezbramkowo z Ceseną, a dwa tygodnie później polegli w Cagliari. Udało się dopiero w piątej kolejce, gdy na Stadio Olimpico padł wynik 1-0 w meczu z Interem. Giallorossi zakończyli sezon na szóstej pozycji. W tym sezonie trener Romy Luis Enrique kładzie duży nacisk na przytrzymywanie i wymienianie piłki na połowie przeciwnika. Szczególnie widoczne było to w sobotnim meczu z Interem. Drużyna Romy zamykała wielokrotnie na połowie przeciwnika Inter, często również nie pozwalając rywalowi na wyprowadzenie piłki z własnej połowy. Wysoki pressing, często już przed polem karnym przeciwnika, to kolejny znak firmowy Romy Luisa Enrique. Niestety, taka gra nie przyniosła w sobotę efektu w postaci pierwszego kompletu punktów w sezonie. Giallorossi nie potrafili zamienić zdecydowanej przewagi w posiadaniu piłki na sytuacje podbramkowe, a tym samym na bramki. Zespół stworzył niewiele sytuacji, a najlepszej nie wykorzystał Argentyńczyk Osvaldo, który uderzył w sytuacji sam na sam w wychodzącego z bramki Julio Cesara. Brak sytuacji jest więc główną bolączką Romy na początku sezonu, tak samo jak czwartkowego rywala Giallorossich. Zespół zdobył w czterech oficjalnych spotkaniach nowego sezonu tylko dwie bramki. W dodatku strzelili je nominalni środkowi pomocnicy. Natomiast w drużynie gości o ile znakomicie spisuje się defensywa zespołu, o tyle problemem pozostaje ofensywa. Gracze Sannino oddali w dwóch meczach ligowych 5 strzałów na bramkę, w tym tylko dwa celne, dla porównania Giallorossi oddali tych strzałów 15, z czego sześć trafiło w światło bramki. Statystyki przemawiają na korzyść Romy plus atut własnego boiska powinny przynieśc pierwszą wygrana w tym sezonie.

