Nie da się ukryć, że na papierze zdecydowanym faworytem jest tutaj Metalist. Warto jednak w tej rywalizacji brać pod uwagę nie tylko względy czysto piłkarskie ale też te pozasportowe. Wiadomo bowiem jak obecnie kształtuje się sytuacja polityczna na Ukrainie, szczególnie na wschodzi państwa gdzie mamy aktualnie konflikt zbrojny. Cherków natomiast to jedno z tych miast w którym sytuacja jest właśnie dość niepokojąca, dlatego też działacze UEFA zgodzili się by rewanż odbył się w Kijowie, a nie w Charkowie. Nie są to jednak jedyne kłopoty Metalista, swoje problemy ma również prezes tej ekipy, który jest ścigany przez Kijów. Nie ma się więc co dziwić, że piłkarze chcą z tej ekipy jak najszybciej odejść. Z drużyny odeszli już Cristaldo i Azevedo, kolejni czyli Diego Souza i Rodrigo Moledo również wyrażają taką chęć, a Alejando Gomezem nie wrócić z urlopu do klubu. Oczywiście faworytem tego dwumeczu wciąż jest Metalist ale wydaje się, że i Ruch wcale w tej rywalizacji nie jest bez szans. Zespół trenera Igora Rakhaeva jak na razie nie zachwyca w lidze ukraińskiej po 4 meczach mają na swoim koncie 6 punktów (zwycięstwa z Zorya i Hoverla Uzhhorod oraz porażki z Dynamo Kijów oraz Szachtarem Donieck). Być może Ruch wcale tego meczu nie wygra ale wydaje mi się, że ekipę Jana Kociana stać w tym meczu na remis. Wszak w dotychczasowych meczach Ruchu w el. Ligi Europy 3 z 4 kończyły się właśnie remisami. Mam nadzieje, że dziś "Niebiescy" będą potrafili potrzymać tą serię i przynajmniej zremisuję z wyżej notowanym Metalistem Charków.

