"Niebiescy" po znakomitych starcie na wiosnę i serii meczów wygranych ostatnio zanotowali 2 porażki z rzędu, u siebie z Piastem i na wyjeździe z Pogonią. Dziś mają okazję wrócić na właściwe tory bowiem na stadion przy ul. Cichej przyjeżdża jeden z kandydatów do spadku Podbeskidzie Bielsko-Biała. Co prawda Podbeskidzie w historii w Chorzowie przegrało tylko raz, a w Ekstraklasie jeszcze na stadionie przy ul. Cichej nawet nie przegrało to myślę, że dziś może być ten pierwszy raz. Podbeskidzie bowiem wiemy, że ma spore kłopoty w meczach wyjazdowych, bo o ile u siebie śrubują serię meczów bez porażki (głównie remisami) o tyle na wyjazdach ich największy mankament (brak napastnika i problemy ze zdobywaniem goli) widać bardzo wyraźnie. Podbeskidzie w tym sezonie 5 razy remisowało i 8 razy przegrywało w delegacjach (bilans bramkowy 14-30). Jeśli chodzi o osłabienia to goście mogą przyjechać do Chorzowa w najsilniejszym składzie, jeśli chodzi o Ruch to tutaj zabraknie Mateusza Kwiatkowskiego, Adama Gieragi i przede wszystkim Grzegorza Kuświka. Dodam również od siebie, że Ruch może w dwóch ostatnich spotkaniach nie zdobył nawet punktów, ale np. porównując ich występ ze Szczecina (gdzie przegrali z Pogonią 1-3), a Podbeskidzia z Cracovią (remis 1-1) to uważam, że więcej jakości i bardziej poukładaną drużyną jest mimo wszystko Ruch. Podbeskidzie to drużyna, która głównie się broni i liczy na stałe fragmenty gry, w Chorzowie natomiast mamy naprawdę ciekawą linię pomocy z doświadczonymi Zieńczukiem i Surmą oraz Starzyńskim jako rozgrywających, może również podobać się gra Kowalskiego na skrzydle. W Podbeskidziu tej jakości nie ma tak wiele, bo nawet Iwański nie jest tak wielkim wzmocnieniem jak oczekiwano. Myślę, że trzy punkty pozostaną dziś w Chorzowie i Ruch powróci na zwycięski szlak.

