Na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan dojdzie do kolejnego pojedynku hiszpańsko-włoskiego w półfinale europejskiego pucharu. Przypomnę, że w pierwszej takiej rywalizacji górą był przedstawiciel Serie A Juventus Turyn, który pokonał Real Madryt 2:1. Dziś jednak to przedstawiciel Primera Division jest faworytem i myślę, że nie zawiedzie i to podopieczni Unaia Emery'ego będą w lepszych nastrojach po ostatnim gwizdu sędziego. Nie bez znaczenia jest w tym wypadku, że mecz jest rozgrywany w Sevilli, gdzie akurat gospodarze w tym sezonie radzą sobie naprawdę bardzo dobrze. Ostatnio co prawda po raz pierwszy przegrali w tym sezonie (z Realem 2:3), wcześniej jednak w lidze wygrali 12 razy i 5 razy remisowali. W rozgrywkach Ligi Europy Sevilla u siebie wygrała wszystkie dotychczasowe spotkanie: w fazie grupowej z Feyenoord (2:0), St. Liege (3:1) i Rijekę (1:0), w fazie pucharowej Borussię M'Gladbach (1:0), Villarreal (2:1) i Zenit (2:1). Jeśli chodzi o Fiorentinę to oni na wyjazdach w tym sezonie Serie A sporo zdobywają punktów - 7 zwycięstw, 4 remisy ale również zanotowali 6 porażek. Warto jednak zauważyć, że w 4 ostatnich meczach wyjazdowych zdobyli w lidze tylko 1 punkt. W Lidze Europy natomiast Viola również zanotowała komplet zwycięstw w meczach fazy grupowej: Din. Mińsk (3:0), PAOK (1:0) i Guingamp (2:1), w fazie pucharowej Fiorentina wygrał jedynie z Romą (3:0) w meczach z Tottenhamem i Dynamo Kijów remisowali (po 1:1). Warto dodać jednak, że to Sevilla w ostatnich tygodniach prezentuje się zdecydowanie korzystniej, w 10 ostatnich meczach o stawkę przegrali tylko raz z Realem Madryt, 6 razy wygrali (m.in. z Villarreal na wyjeździe) oraz 3 razy remisowali (m.in. z Barceloną). Fiorentina natomiast w ostatnich 10 spotkaniach wygrała tylko 3 spotkania, 2 razy remisowała i 5 przegrała. W dzisiejszym spotkaniu na boisku nie zobaczymy Pareja i Beto po stronie gospodarzy, natomiast w drużynie gości nie zobaczymy Babacara i Rossiego. Osobiście w tym meczu stawiam na zwycięstwo Sevilli, myślę, że drużyna ta będzie dziś w stanie po raz kolejny wykorzystać atut własnego boiska i wypracować sobie odpowiednią zaliczkę przed rewanżem.

