Śląsk Wrocław w obecnym sezonie gra aż za dobrze. Drużyna, która boryka się z problemami finansowymi, która ściąga piłkarzy za darmo, która ma właściwie jednego napastnika ( Marco Paixao), który dopiero w poprzedniej kolejce zagrał pierwszy mecz po ciężkiej kontuzji, ma ogromne szanse na zajęcie miejsca w pierwszej "3". W ostatniej kolejce przyszło przełamanie po serii 4 meczów bez wygranej i wygrana w Bydgoszczy z Zawiszą 1:0 z pewnością poprawiło morale w drużynie. Dziś w razie wygranej, przewaga Śląska nad trzecim Lechem może wzrosnąć do 6 pkt i usadowi drużynę z Dolnego Śląska na 2 miejscu przed przerwą zimową. Na 32 punkty zdobyte dotychczas złożyło się 9 zwycięstw, 5 remisów oraz 4 porażki. Zdobyli 29 bramek a stracili 20. O ile Śląsk w ostatnich tygodniach był oparty na duecie Mila - F. Paixao to teraz do akcji wkroczył jego brat Marco i wydaje się być logiczne, że Śląsk powinien zdobywać więcej bramek. Na własnym stadionie są niepokonani, wygrali 6 z 9 spotkań i 3 razy dzielili się punktami. Bilans bramkowy to 14:4. Żadna z drużyn grająca u siebie nie straciła mniej bramek niż Śląsk. Ich dzisiejszy rywal GKS Bełchatów miał dobre wejście do ligi a w zasadzie powrót, ponieważ przez pewien czas byli drużyną, która była w pierwszej "3", pokonała m.in. Legię na Łazienkowskiej i przede wszystkim najlepszą defensywą z Arkadiuszem Malarzem w bramce. Na ten moment ekipa z woj. łódzkiego zajmuje 8 lokatę w tabeli 27 punktami na koncie. Wygrali 7 spotkań, 6 zremisowali i 5 przegrali. Bilans bramkowy jest najniższy w całej lidze bo 15:18. Bełchatów zdobył najmniej bramek i też jest drugą defensywą w lidze. Na wyjeździe wygrali 3-krotnie, 2-krotnie zremisował i 4 razy przegrał. Obecnie Bełchatów nie przypomina tej drużyny z początku sezonu i ma na swoim koncie serię 3 meczów bez wygranej w tym 2 porażek. Ewidentnie Michał Mak jest bez formy a przecież to motor napędowy drużyny Kamila Kieresia. Śląsk moim zdaniem ma więcej atutów i zemści się za porażkę w pierwszym spotkaniu, które Bełchatów wygrał u siebie 2:0

