Pierwsze z niedzielnych ekstraklasowych spotkań w lidze polskiej rozegrane zostanie we Wrocławiu pomiędzy tamtejszym Śląskiem i kielecką Koroną, która w zeszłym sezonie pokazywała, że ma patent na grę z obecnym mistrzem Polski. Gospodarze zdecydowanie nie po swojej myśli rozpoczęli nowy sezon... zaczęło się co prawda od sukcesów, jednak zimny prysznic od szwedzkiego Helsinborga bardzo ostudził zapały podopiecznych trenera Oresta Lenczyka. Mistrz Szwecji obnażył przy zwycięstwach 3:0 i 3:1 wszystkie błędy obrony... a raczej brak obrony WKSu. Co prawda Śląsk było stać na wygraną z Legią po rzutach karnych w mało prestiżowym spotkaniu o Superpuchar Polski. Słabości Wrocławian w pierwszej kolejce wykorzystał łódzki Widzew, wygrywając na własnym boisku 2:1. Teraz do Wrocławia przyjedzie bardzo niewygodny dla gospodarzy rywal - Korona Kielce. Ekipa, która w ubiegłym sezonie była rewelacją rozgrywek dość słabo zainaugurowała nowy sezon, bowiem od porażki z Legią 0:4 na wyjeździe. To, że złocisto-krwiści mają patent na Śląska, udowodnili chociażby w ubiegłym sezonie wygrywając oba spotkania (w Kielcach 2:1, we Wrocławiu 2:1). Ogólnie ze Śląskiem, we Wrocławiu Korona grała cztery razy, z czego dwukrotnie wygrywali goście, padł jeden remis i raz wygrali gospodarze (aż 7:0 w roku... 2000). Do tego spotkania gospodarze podejdą niezwykle osłabieni: Sebastian Mila, Mariusz Pawelec, Rafał Gikiewicz, Łukasz Gikiewicz, Dalibor Stevanović, Patrik Mraz (wszyscy zawieszeni przez Komisję Ligi), Cristian Omar Diaz (odsunięty od składu), Mateusz Cetnarski (kontuzja). Jakby tego było mało... zespół Śląska jak powszechnie wiadomo jest bardzo skonfliktowany ze swoim szkoleniowcem, Orestem Lenczykiem. Kolejnym aspektem jest czwartkowy mecz Śląska z Hannoverem, który z pewnością odczują w nogach zawodnicy gospodarzy. Do Wrocławia, Korona przyjedzie niezwykle zmotywowana. Przy odrobinie szczęścia goście mają szansę na zwycięstwo.

