Śląsk Wrocław pomimo wielu problemów na początku sezonu takimi jak odejścia Kokoszki, Stevanovicia, Kelemena, Gikiewicza, kontuzja Paixao radzi sobie bardzo dobrze, gdyż zajmuje 4 miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy z 20 punktami na koncie zgromadzonymi w 11 spotkaniach. Ich strata do lidera z Zabrza to tylko 1 pkt. Wygrali 6 spotkań, 2 zremisowali i 3 przegrali. Bilans bramkowy to 18:15. Mecze Śląska są całkiem atrakcyjne gdyż średnio w ich meczach pada 3 gole na mecz. Na własnym stadionie w 6 spotkaniach zwyciężyli 5 razy i tylko raz dzielili się punktami. Zdobyli 9 bramek i stracili tylko 2. Spośród wszystkich drużyn grających u siebie tylko GKS Bełchatów stracił mniej bramek. Ciekawostką jest to, że pod wodzą Tadeusza Pawłowskiego Śląsk Wrocław nie przegrał ani jednego spotkania u siebie! Jest już to długa seria, która moim zdaniem będzie przedłużona gdyż do Wrocławia przyjeżdża Piast, który po fatalnym początku sezonu, po wielu spekulacjach na temat odejścia Angela Pereza Garcii ze stanowiska trenera zespół wreszcie po serii kilku remisów podniósł się wygraną z Zawiszą na Okrzei 3:0 i od tego momentu zdobyli 9 punktów w 4 spotkaniach jednak 3 z nich były rozgrywane w Gliwicach. Gliwiczanie na ten moment zajmują 10 lokatę w tabeli z 15 punktami na koncie. Wygrali 4 spotkania, 3 zremisowali i 4 przegrali. Bilans bramkowy to 14:14. Piast w meczach wyjazdowych wygrał tylko jedno spotkanie, ale jakże prestiżowe: z Górnikiem Zabrze i to na Roosevelta 2:1. Poza tym zremisował 3 spotkania i 2 przegrał. Zdobył tylko 3 gole i 7 stracił. W drużynie z Gliwic zabraknie przede wszystkim Gerarda Badii, który miał ostatnio dobry okres w grze. Śląsk dowodzony przez jednego z bohaterów ostatniego tygodnia Sebastiana Milę, który dodatkowo będzie uskrzydlony świetną grą wydaje się naturalnym faworytem z nieregularnym Piastem. Śląsk w ostatnich 5 spotkaniach wygrał z Piastem tylko raz, lecz moim zdaniem w sobotę ta passa się odwróci.

