W poprzednim sezonie drużyna z Walii była absolutną sensacją Premier League. Przez dłuższy czas w tabeli liczyli się o miejsce w pierwszej 4,5-tce jednak po zdobyciu Capital One Cup, piłkarze Michaela Laudrupa zupełnie "osiedli na laurach" i przegrywali mecz za meczem. Na dzień dzisiejszy "Łabędzie" już nie przypominają tej błyskotliwej drużyny z poprzedniego sezonu i zajmują w tabeli tylko 15 miejsce z przewagą 2 punktów nad dzisiejszym rywalem, oraz 3 nad otwierającym strefę spadkową West Hamem United. Piłkarze duńskiego trenera ewidentnie "chorują" na brak Michu i seria 8 meczów bez wygranej jest tego odzwierciedleniem. Nawet na Liberty Stadium, które w poprzednim sezonie było twierdzą Swansea gospodarzom nie idzie zbyt dobrze. 4 mecze bez zwycięstwa, jednak 3 porażki były z rywalami klasowymi tj. Everton, Manchester City oraz Tottenham. Ogólny bilans gier domowych Walijczyków to 2 zwycięstwa, 4 remisy i 5 porażek. Ciekawostką jest fakt, że Swansea w 11 spotkaniach domowych tylko raz nie zdobyło bramki. Podczas nieobecności Michu najlepszym strzelcem jest Ivoryjczyk Wilfried Bony z 7 bramkami na koncie. Goście z kolei w tym sezonie prezentują się fatalnie. Pomimo tego, że mają całkiem niezły budżet, niezłych zawodników to jednak nie potrafią tego przekuć na wyniki. Winnym całego zdarzenia okazał się być Martin Jol, który parę tygodni temu stracił pracę. Schedę po nim przejął René Meulensteen, który niewiele lepiej radzi sobie od Holendra. Fulham na wyjeździe nie wygrało od miesiąca a w lidze wygrało 3 spotkania na 11 czyli całkiem nieźle. Problemem drużyny z Londynu jest defensywa a właściwie jej brak bo są najgorszą obroną, która straciła aż 48 bramek, o 10 więcej niż ostatnie w tabeli Cardiff. Nowy, holenderski trener ma wiele pracy przed sobą bo 17 miejsce to nie jest szczyt marzeń drużyny z Craven Cottage. W poprzednim sezonie na Liberty Stadium padł rezultat 3:0 dla Fulham, jednak wtedy gospodarze byli kompletnie rozkojarzeni i przegrywali z kim się tylko dało. To idealny mecz dla Swansea na przełamanie, jednak aż tak łatwo im nie będzie ponieważ wypadli ww. Michu, Shelvey, Canas czy Dyer. Goście mają problem w defensywie bo nie zagra dziś Amorebieta. Pomimo osłabień stawiam na "Łabędzi".

