Prawdopodobnie obydwie ekipy, które zmierzą się dzisiejszego, zimnego wieczora w Tromso opuszczą swoje najwyższe klasy rozgrywkowe w swoich krajach. Z pewnością fani Tromso obiecywali sobie więcej po obecnym sezonie, niestety ich postawa rozczarowuje, szczególnie mecze wyjazdowe są bolączką Norwegów. Jednak na własnym terenie prezentują się całkiem przyzwoicie, jednak trzeba zaznaczyć, że w Tromso panuje specyficzny klimat, który jest małym handicapem dla gospodarzy ale trzeba pamiętać, że głównym wyznacznikiem klasy jest miejsce w tabeli. Z kolei Anzhi to już nie jest ta ekipa z Eto'o, Sambą, Boussoufą, Zhirkovem tylko z Razakiem, Jucileiem. Właściciele-miliarderzy przemodelowali profil drużyny, chcąc w przyszłości stawiać na młodzież i włożyć spore pieniądze w akademie piłkarskie. To będzie mecz w którym Tromso będzie chcialo poprawić sobie humory przed niedzielnym spotkaniem wyjazdowym z Brann, które będzie ich "być albo nie być" w Tippeligaen. Ze względu na klimat i atut własnego boiska stawiam na gospodarzy

