Valladolid zremisował na wyjeździe 1-1 z Levante, skupiając się na defensywie; mimo gry w osłabieniu przez 50 minut ekipie Martineza udało się szczęśliwie wywalczyć punkt, Levante miało dużą przewagę, marnując jednak okazje, m. in nie wykorzystując karnego. Był to fartownie zdobyty punkt, który nie zmienia faktu, że jest to słaby zespół, który zdobywa punkty tylko z zespołami z dołu tabeli. Podejmując natomiast nawet u siebie mocne drużyny jak At. Madryt czy At. Bilbao nie jest w stanie niczego ugrać. Teraz podejmuje Malagę, która spisuje się lepiej niż pokazują to statystyki (2-2-2) i pozycja w środku tabeli. Malaga miała bardzo trudny kalendarz na początku sezonu (grając z Valencją, Barceloną, Sewillą) i tracąc w tych meczach punkty. Ale następne mecze z Vallecano czy Almerią pokazały, że El Hamdaoui i spółka radzą sobie bardzo pewnie z ligowymi średniakami, do jakich w najlepszym razie zalicza się ich dzisiejszy rywal. Zespół potrzebował też trochę czasu po kadrowej rewolucji, ostatnie wynik pokazują jednak, że czas działa na korzyść Boquerones. Dla mnie goście są zasłużonym faworytem tego meczu.

