Drugi z dużych faworytów Vancouver Canucks (Puchar Prezydenta w zeszłym sezonie) podejmuje Calgary Flames, które wczoraj grało z Detroit u siebie i wygrało 3:2. Calgary gra bardzo dobrze ostatnimi czasy, więc tego typu taki pewny nie jestem. Ale skutecznie mnie do tego przekonują ostatnie wyniki Canucks, gdzie 3 ostatnie mecze wygrali z handicapem i ich średnia strzelanych bramek wzrosła do 3.53 u siebie. Calgary za to wygrało u siebie tak jak pisałem z Detroit i wcześniej z pogrążoną w kontuzjach Minnesotą. Defensywnie spisują się nieźle bo tracą 3 bramki na mecz. Gorzej z ofensywą na wyjazdach, tutaj ciężko im strzelić więcej niż 2 bramki. Vancouver wygrał 2 ostatnie spotkania z Calgary 5-1. Ogółem wygrał 9 z ostatnich 10 spotkań z nimi. Tutaj też nie widze innego zwycięzcy niż mieli to być gospodarze. Czyżby powtórka? Myśle, że zanosi się na mniej więcej taki wynik. Calgary nie powinno zagrać tylu dobrych meczów pod rząd i powinno przegrać. Zależy tylko czy Canucks będą potrafili wykorzystać swoje szanse, bo atak mają niezwykle mocny.

