W 1.Bundeslidze zdecydowanie lepiej radzi sobie w tym sezonie zespół SC Freiburg, który po 29 kolejkach ligowych zajmuje 5.miejsce z szansami nawet na walkę o 4.miejsce (punkt straty do Schalke) dające prawo gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. VfB Stuttgart natomiast w lidze zajmuje odległe 12. miejsce z raczej pewnym utrzymaniem, a jedyną szansą na uratowanie słabego sezonu (awans do europejskich pucharów) ekipa Bruno Labbadii ma właśnie przez Puchar Niemiec. Co prawda większe szansę w dzisiejszym spotkaniu postronni obserwatorzy dają ekipie gości ja jednak liczę, że VfB uda się wykorzystać atut własnego boiska i to właśnie Stuttgart zagra w wielkim finale w Berlinie przeciwko Bayernowi Monachium. Pierwszą ważną rzeczą jeśli chodzi o to dzisiejsze spotkanie jest fakt, że w przeszłości VfB potrafiło wykorzystywać atut własnego boiska w starciach przeciwko SC Freiburg. W 10 ostatnich spotkaniach między tymi ekipami na Mercedes-Benz-Arena gospodarze wygrali 7 spotkań, 2 zremisowali i tylko 1 przegrali. W 2000 roku obie ekipy mierzyły się ze sobą w Pucharze Niemiec i wtedy po dogrywce wygrała ekipa VfB. Dziś liczę, że dogrywa nie będzie potrzebna i rywalizacja rozstrzygnie się w regulaminowych 90 minutach (oczywiście na korzyść VfB). Drugą sprawą, którą warto zauważyć, są absencje w obu ekipach. O ile do braku w Stuttgarcie takich graczy jak Serdar Tasci (23/0), Mamadou Bah (1/0), Daniel Didavi (3/0) czy Tunay Torun (9/0) można się już przyzwyczaić to brak Johannesa Fluma (22/1) i Jana Rosenthala (17/4) może być sporym osłabieniem w ekipie gości (co prawda jeśli chodzi o tego drugiego to niektóre media, że ma dziś zagrać ale wcale nie jest to takie pewne). Oprócz tej dwójki kontuzje eliminują z gry również Marco Terrazzino (6/1) i Sebastiana Freisa (12/1). Co jeszcze może zdecydować o tym, że to VfB wyjdzie z tej rywalizacji zwycięsko? Według mnie nie bez znaczenie jest również to, o czym wspomniałem na wstępie czyli walka wciąż na ligowym polu o jak najwyższe miejsce w ligowe tabeli SC Freiburg, gdy VfB wszystkie swoje siły koncentruje już tylko na walce o finał Pucharu Niemiec. Osobiście uważam, że będziemy dziś świadkami wyrównanego pojedynku w którym jednak mimo wszystko zwycięży ekipa Bruno Labbadii.

