Trzeba zacząć od gości, żeby zrozumieć sytuację dlaczego to gospodarze są faworytem. Kibice zarzucali poprzedniemu trenerowi Pepe Melowi, że ten już nie ma takiego entuzjazmu, że drużyna nie gra ofensywnie tylko stara się przyjmować rywala na własnej połowie. Piłkarze też nie dawali argumentów za byłym już szkoleniowcem drużyny z Sevilli. Sama drużyna może nie zajmuje najgorszej pozycji, ale w porównaniu z początkiem sezonu trzeba powiedzieć, że najlepiej nie jest. Betis w lidze nie wygrał od 27.11 ub.r. To 6 spotkań bez zwyciestwa, w tym 4 porażki. Zajmują 15 miejsce. Mają na swoim koncie 20 punktów, mając 5 punktów przewagi nad strefą spadkową. W 19 spotkaniach wygrali 5-krotnie, 5 razy remisując i schodząc z boiska pokonanymi 9 razy. Strzelili tylko 13 bramek. Siła Betisu nie jest zbyt wielka. Atak stanowią wiekowi gracze jak Molina i Castro, którzy już nie dają wielkiej jakości. Stracili 28 bramek. W meczach wyjazdowych grają dobrze, bo zgromadzili aż 14 z 20 punktów. Co ciekawe, strzelili tylko 7 bramek. Przechodząc do drużyny gospodarzy, to obecnie mają fantastyczną formę. Wygrali 6 meczów z rzędu. Wprawdzie odpadli z Pucharu Króla, ale odpaść z Bilbao to nie wstyd. Villareal na własnym stadionie rozegrał 10 spotkań z których wygrał 8, 1 zremisował i 1 przegrał. Moim zdaniem gospodarze wygrają z Betisem mającym ogromne problemy, co pokazało ostatnie spotkanie w CdR z Seviilą

