Głupio mi tak stawiać na faworytów, bo nigdy nie wchodzą, ale czuje że jeszcze należy stawiać przeciwko Capitals, którzy są w beznadziejnej formie. Drużyny dzieli jednak tylko 7 punktów, ale tak to jest w NHL - mierzą się ze sobą zespoły z miejsca 20 i 2. Caps z nowym trenerem ulegli u siebie St.Louis Blues 1:2. Drużynie słabszej niż Penguins. A ogółem passa Capitals to 11 przegranych z ostatnich 16 meczów i 7 z ostatnich 9. Dzięki temu bilanse bramkowe mają już ujemne, co przy świetnych statystykach ataku (3.09 gola na mecz i 3.58 u siebie), statystyki obrony są żenujące (3.26 straconych na mecz). Penguins mają dodatni bilans 80:63, co sie przekłada na jeszcze więcej bramek strzelonych ogółem i tylko 2.52 straconych. Ale nawet po powrocie Crosbiego Pittsburgh nie zachwyca jak powinien. Ostatnio przegrali z Rangersami (ok, świetna forma) i jakoś cudem wygrali po dogrywce ze słabym Montreal. Tam wcześniej była jeszcze porażka z St.Louis po dogrywce 2:3. Wygrane nad outsiderami Ottawą i Islanders, czy Colorado nie mają co się liczyć. Jeśli Washington nadal będzie prezentował taką formę to o zwycięstwo gości moge być spokojny, w koncu na 21 ostatnich meczów w Waszyngtonie padało 16 overów. Jeśli dziś miałby paść over, to mam nadzieje za sprawą gości, którzy mogą podpatrzeć Toronto które wygrało z Caps 7:1.

