Na zakończenie 25. kolejki Widzew Łódź zagra z Lechem Poznań. Goście w moim odczuciu pokonają łodzian na stadionie przy Alei Piłsudskiego i wbiją kolejny „gwóźdźâ€ do ich trumny. Nie ma się co czarować. Widzew na pewno w tym sezonie spadnie i nie pomoże mu nawet reforma ESA37. Aktualnie ekipa Skowronka zajmuje ostatnie miejsce (16 punktów). W 3. pierwszych spotkaniach drugiej części sezonu łodzianie zdobyli tylko jeden punkt i nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić po spotkaniu z Lechem Poznań. U siebie Widzew ma bilans 4-4-4, ale „Kolejorz†ma wszelkie podstawy do tego, aby go pogorszyć. Piłkarze z Wielkopolski cały czas walczą jeszcze o tytuł mistrza Polski. W środę Komisja Ligi przyznała walkowera Jagielloni, a to oznacza, że obecnie Lech ma „tylko†9 punktów straty do warszawskiej Legii. Po podziale punktów to będzie jednak już „tylko†5 „oczekâ€, a to naprawdę będzie do nadrobienia. W każdym razie Lechici w ostatnim meczu ligowym pokazali, że są w na tyle dobrej formie, aby radzić sobie -bez problemów - z najgorszymi ekipami w naszej TME. W poprzednią sobotę pokonali u siebie Piast Gliwice 4-0, a mogło być naprawdę sporo więcej. Na wyjazdach Lech może w tym sezonie nie błyszczy (3-4-5), ale kibice „Kolejorza†nie wybaczyliby piłkarzom tego teamu, gdyby ci nie pokonali „czerwonej latarni†tej ligi. Widzew jest w rozsypce i piłkarze tej ekipy wyglądają na takich, jakby nie mieli już motywacji do walki. A poznaniacy dostali ostatnio „wiatru w żagle†i pokazali, że nie jest jeszcze z nimi tak źle, jak niektórzy sądzili. W poprzednim sezonie piłkarze Mariusza Rumaka pokonali na wyjeździe Widzew Łódź 1-0 i wydaje mi się, że w poniedziałek ten rezultat będzie jeszcze bardziej okazalszy. Kolejnym argumentem za wiktorią Lecha jest powrót do składu Huberta Wołąkiewicza. Defensor do końca życia zapamięta mecz z Pogonią, ale w poniedziałek zrobi wszystko, aby pokazać, że jest solidnym obrońcą. A napastnicy Widzewa tak dobrzy, jak Robak na pewno nie są.

