Ostatnie spotkanie 7 kolejki rozgrywek rodzimej T-Mobile Ekstraklasy. Nazwa rozgrywek brzmi dumnie, ale poziom wcale się nie polepszył i śmiesznie mi jest pisać w takiej formie. GKS zanotował bardzo słaby start sezonu, mimo kilku ciekawych wzmocnień (Kosowski, Bożok). Mają nadal mocnych napastników (A»ewłakow, Nowak), ale jakoś tylko w 1 meczu zaprezentowali klasę... z beniaminkiem z Podbeskidzia, z którym wygrali 6:0, a większość goli padła po rzutach rożnych. W pozostałych spotkaniach prezentowali się marnie i nie stwarzali sobie zbyt wielu okazji. Razem zdobyli zatem 4 punkty. Wisła z drugiej strony będzie czuła mecz z Odense w Lidze Europejskiej, w którym to tylko przez 30 minut prezentowała się dobrze i poległa. W lidze też nie zachwycają, bo jak na razie wszystkie gole które strzeliła to strzelał Biton, który miał być rezerwowym. Ale wobec kontuzji Genkova, który nie strzelił bramki od bardzo długiego czasu, to on dziś spotkanie w podstawowym składzie. Wisła defensywe jak na polskie warunki nadal ma najlepszą i stracili tylko 3 gole, ale tak jak pisałem, tylko 4 strzeliła i były autorstwem jednego zawodnika. Dziś się przekonamy, czy Wisła nadal może polegać tylko na Bitonie, czy jeszcze ktoś może dołożyć cegiełkę do wygranej. Historia spotkań zdecydowanie przemawia za Wisłą, która z 16 rozegranych spotkań na stadionie Wisły wygrała 10, 4 zremisowała i 2 przegrała. 2 Ostatnie mecze zakończyły się strzeleniem 3 bramek ekipie GKSu, zatem zdecydowanie stawiam na Wisłę.

