Starcie dwóch beniaminów w 7 kolejce Ekstraklasy. Jak n razie lepiej na tle zespołów z Ekstraklasy wypada Cracovia, która zgromadziła 7 punktów i potrafiła wygrać już i z Ruchem i z Zagłębiem. Zawisza natomiast jest obecnie jedyną drużyną w lidze, która nie ma na swoim koncie zwycięstwa, ich bilans to 3 remisy i 4 porażki i z takim oto bilansem zajmują ostatnie miejsce w lidze. Czy dziś Zawisza ma podstawy by myśleć o pierwszym ligowym zwycięstwie w Ekstraklasie? Osobiście uważam, że tak. W ostatnich kolejkach przed przerwą reprezentacyjną Zawiszy brakowało naprawdę niewiele by odnieść zwycięstwo. W zremisowanym meczu z Piastem, Paweł Abbott w 85 minucie nie wykorzystał karnego, natomiast z Podbeskidziem stracili bramkę na 2:2 już w 90 minucie gry. Natomiast wyjazd na Bułgarską również nie przysporzył wstydu zespołowi z Bydgoszczy mecz co prawda przegrali 2:3 ale przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się o przynajmniej punkt (lepsza gra w defensywie). Dziś grają z Cracovią, zespołem z którym jeszcze w poprzednim sezonie grali w I lidze. Pamiętam mecz tych drużyn jeszcze z zaplecza Ekstraklasy właśnie w Bydgoszczy kiedy to ekipa Zawiszy była drużyną zdecydowanie lepszą, lepiej poukładaną i stwarzającą groźniejsze sytuacje podbramkowe i wygrali wtedy ten mecz 3:1. Dziś Cracovia na mecz do Bydgoszczy przyjeżdża bez kilku zawodników którzy są kontuzjowani: Edgar Bernhardt, Marian Jarabica, Krzysztof Nykiel, Rok Straus i Marcin Kuś. Zawisza natomiast będzie osłabiona jedynie brakiem Pawła Abbotta ale wydaje mi się, że akurat wielkiej różnicy między nim a Bernardo Vasconcelosa i nie będzie to, aż tak odczuwalna strata dla zespołu. Podsumowując więc liczę, że Zawisza w końcu przełamie się w meczach ligowych i dziś zdobędzie komplet punktów.

