Ekipa Michała Probierza nie prezentuje na dzień dzisiejszy takiej formy jaką prezentowała na początku sezonu w Ekstraklasie. Aczkolwiek małym promyczkiem nadziei są ostatnie 2 mecze, które Lechia rozgrywała na obcych stadionach przywożąc z Gliwic i Lubina 4 punkty. Śląsk po kilku niepowodzeniach i słabszych spotkaniach zadał kłam medialnym doniesieniom o kryzysie pokonując na własnym obiekcie Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:0, pomimo tego, że w tym spotkaniu nie zagrał Sebastian Mila. Dzisiaj niestety również go nie zobaczymy. W poprzednim sezonie na gdańskiej arenie padł wynik 3:2 dla wrocławian, aczkolwiek w tamtym spotkaniu Lechia prowadziła 2:0. Motorem napędowym Lechii jest Daisuke Matsui, który jednak dzisiaj nie będzie w stanie zagrać, ponieważ będzie pauzować za żółte kartki. Historia spotkań pomiędzy obydwiema drużynami przemawia za wrocławianami, którzy z 40 poprzednich spotkań wygrali 16. Liczę na Śląsk i na bramki Marco Paixao, który jest na dzień dzisiejszy najlepszym napastnikiem Śląska i prawdopodobnie całej T-Mobile Ekstraklasy

