36.kolejka szkockiej Premiership i pojedynek na szczycie grupy mistrzowskiej. Na 3 kolejki przed finiszem sezonu w górnej połówce tabeli jest już właściwie wszystko jasne - Celtowie z łatwością zdobyli kolejny (46 w historii i 4 z rzędu) tytuł, co oczywiście nie jest absolutnie żadnym zaskoczeniem, z kolei Aberdeen, będące obecnie 2 siłą w lidze jest już pewne wicemistrzostwa. To powoduje, że w dzisiejszym spotkaniu zespoły zagrają tylko o prestiż i liczę na otwarty mecz bez żadnych kalkulacji. Gospodarze przegrali w tym sezonie wszystkie dotychczasowe mecze z potentatem - 2 minimalnie (po 1:2) i 1 wyraźnie (0:4) i z pewnością nie zabraknie im motywacji przed własną publicznością. Ostatnie 15 gier The Reds u siebie to tylko 1 porażka (właśnie z The Bhoyz) i aż 11 wygranych, co dowodzi jak trudny jest to teren. Oczywiście goście nie mają prawa się bać - wygrali aż 27 z 35 gier w tym sezonie, choć bywały takie w których miewali lepsze statystyki. Drużyna z Glasgow jest na pewno faworytem tej konfrontacji jednak uważam, że bezpieczniej jest spojrzeć w stronę ilości bramek. Ostatnie 7 meczów między tymi drużynami to komplet powyżej 2,5 gola i trudno spodziewać się dziś czegoś innego w sytuacji gdy jest to juź tylko gra o prestiż. Oczekuję trafień z obu stron i kilku bramek w tym spotkaniu.

