Przygotowująca się do przyszłorocznych Mistrzostw Europy drużyna Polski rozegra spotkanie towarzyskie z innym uczestnikiem tej imprezy - Islandią. Ciężko jest jednoznacznie wskazać faworyta tego pojedynku, ale więcej atutów jest po stronie Polski. Przede wszystkim gramy przed własną publicznością, która nie raz niosła nasz zespół do zwycięstwa. Po drugie trener Adam Nawałka powołał na to spotkanie najlepszych graczy. Poza żelaznym składem, który wywalczył awans na Euro 2016 w kadrze znaleźli się jedynie Dawidowicz i Stępiński. Można zatem domniemywać, że trener Polaków zbudował już optymalny skład i nawet w spotkaniach towarzyskich będzie chciał by ci piłkarze grali ze sobą. Po trzecie w kadrze panuje znakomita atmosfera. Piłkarze są głodni sukcesów i chcą wygrywać w każdym meczu - także w towarzyskim. Z kolei w drużynie przeciwników zabraknie kilku podstawowych graczy, nie zagra np. podstawowy bramkarz - Haldorsson. Zabraknie też Arnasona, Bodvarssona czy Halfredssona. Islandczycy to twardy przeciwnik, który charakteryzuje się mocną obroną. Ostatni mecz przegrali jednak z Turcją 1:0, przy czym Islandia już przed ostatnim meczem zapewniła sobie awans. Nasi piłkarze wygrali 2:1 z Irlandią. Biorąc pod uwagę powyższe rozważania uważam, że dzisiaj obejrzymy wyrównany mecz, jednak Polska powinna być o jedną bramkę lepsza. W końcu Robert Lewandowski - najlepszy chyba obecnie napastnik na świecie będzie dla naszego zespołu wartością dodaną, która przechyli szalę zwycięstwa na nasza korzyść.

