KOLEJNE PODEJŚCIE. Zaledwie 3 dni temu byli mistrzowie świata, Niemcy mimo walki do samego końca nie zdołali trafić ani razu do bramki obecnych mistrzów, Francuzów. Nie był to jednak skutek słabej formy naszych zachodnich sąsiadów, lecz dobrze spisującej się defensywy "Trójkolorowych" oraz udanego debiutu Areola'i na bramce. Statystycznie lepsi w tym spotkaniu byli właśnie Niemcy, zabrakło jedynie... bramek. Dziś ponownie zagrają na arenie międzynarodowej, jednak nie w Lidze Narodów a towarzysko, z Peru. Miejsce spotkania zostało zmienione z Frankfurtu na Sinsheim z powodu obaw o ew. zamieszki głównie miejscowych kiboli. Wracając do samego spotkania, Niemcy w spotkaniu z Francuzami oddali na bramkę aż 7 strzałów, niestety bez rezultatów. Dziś spodziewam się zupełnie innego scenariusza i co najmniej trzech bramek w meczu. Dlaczego? Otóż jest to wspaniała okazja, by przypomnieć światu jaką jakością dysponują czterokrotni mistrzowie świata. Peruwiańczycy również rozegrali mecz 3 dni temu, przeciwko Holendrom, który mimo prowadzenia 0:1 przegrali ostatecznie 2:1. Niemcy to zdecydowanie trudniejsi rywale, grający na najwyższym poziomie. Ostatni raz zespoły te konfrontowały się... 38 lat temu i wówczas nasi sąsiedzi triumfowali wynikiem 3:1. Dziś moim zdaniem taki wynik nie będzie żadną niespodzianką. Niemcy chcą poprawić swoją reputację po odpadnięciu z tegorocznego mundialu, nie wychodząc nawet z grupy (podobnie jak Peru). Także oczekuję przynajmniej trzech bramek, które są w stanie zdobyć sami Niemcy.

