Domyślam się czemu tak wysoki kurs na Atlantę i mam tylko jedną odpowiedź - buki wiedzą, że wystawią rezerwowych i specjalnie przegrają ten mecz by w play-off nie walczyli z Orlando Magic, z którymi mają słaby bilans. W innym przypadku Hawks są drużyną lepszą, choć nieobliczalną. Mówią,że Atlanta może wygrać z każdym 30 pktami ale i może przegrać z każdym 30 pktami. 2 dni temu przegrali na własnej hali ze Spurs, ale czy to oznaka ich słabości? Ja tak nie myśle, Spurs wreszcie zaczęli dobrze grać, wrócili kontuzjowani zawodnicy - moim zdaniem porażka bardzo przewidziana. Wcześniej potrafili wygrać z Orlando i Bostonem, stąd myśle, że jednak drzemie w nich siła. Pacers to dosyć średni przeciwnik, podobny poziomem do Bucks, Bobcats. Atlanta ma o 0.10 większy wskaźnik wygranych, to jedna klasa wyżej. Problemem przyjezdnych może być brak Al Horforda i Joe Johnson - tyle, że ich występ stoi tylko pod znakiem zapytania, a ja wierzę w dwie rzeczy. Po pierwsze, że zagrają, po drugie - że Atlanta nie wyjdzie na ten mecz z myślą o specjalnej przegranej. Mam nadzieje, że będzie walka, a umiejętności są po stronie Hawks. Atlanta wygrała 14 na 17 spotkań bezpośrednich z Indianą, a ostatnie 3 mecze wygrali różnicą ok 10 pktów. Oby się nie podłożyli.



