Uboga oferta z NHL więc zdecydowałem się postawić 3 mecze z NBA. I tak doszliśmy do meczu Toronto Raptors z Minnesota Timberwolves. Oba zespoły w poprzednim sezonie radziły sobie cieniutko. Procenty wygranych odpowiednio .268 i .207. To są naprawde mizerne wyniki i nie mógłbym dziś typować na konkretną drużynę. Ale już kilka meczów za nami i można wyciągnąć kilka znaczących wniosków. Toronto gra nieźle w defensywie i tak udało im się zatrzymać spread pomiędzy silniejszymi zespołami (Orlando, Dallas, Knicks), czyli w skrócie tracą 88-92 punkty. Ale Toronto pokazało też że ma problemy z Sixers, którym rzucili tylko 62 punkty i dzięki temu średnia 82 to ich całość, czyli bilans ujemny. Minnesota jest za to gruntownie przebudowana. Grają w większości młodymi zawodnikami. Wyróżniają się Rubio i Williams, a w swojej normalnej dyspozycji jest Love (15 rebounds), który waha się czy zostać w drużynie. Myśle, że bliżej zwycięstwa będą goście, ale wszystko wskazuje na to że w tym meczu będzie poniżej 190 punktów. Wynik zakręci się w okolicach 96-92 dla ktorejś ze stron.





