Po pierwsze Toronto Maple Leafs mieli o 1 dzień więcej od odpoczynku od Washington Capitals. Po drugie grali mecz u siebie i dziś znowu grają u siebie, nie musieli nigdzie lecieć, a Washington za to grał u siebie i teraz wyjazd, więc z Waszyngtonu do Toronto kawałek jest. Capitals grali mecz wczoraj i choć wygrany, to można było go nazwać koncertem dwóch zawodników. Neuvirtha (który dziś ponownie wystąpi) i Ovechkina (co ciekawe dziś zagra dopiero w 3 piątce, więc okazji zdecydowanie mniej niż zawsze, czyżby oszczędzanie najlepszego zawodnika na mecze u siebie?). Po czwarte statystyki meczów back to back. Washington przegrał 7 z 9 meczów w sytuacji z 1 dniem przerwy. Ta statystyka mówi o tyle dużo, że widziałem ostatnie kilka meczów Caps na wyjazdach i wyglądali gorzej niż tragicznie. Ofensywa nie trybi, a defensywa pozwala na zbyt wiele. Dostało się najbardziej Vokounowi, który traci miejsce w składzie na rzecz powiedzmy sobie szczerze, słabego Neuvirtha. Toronto niestety też w nie najlepszej formie, bo przegrali 7 z 8 ostatnich meczów, ale trzeba powiedzieć że ostatnie kilka meczów już grali dobrze, tylko szwankowała skuteczność, brakowało Lupula. W Toronto już wszyscy zdrowi razem z Lombardim. W Washingtonie nadal brakuje Backstroma. Myśle, że w meczu padnie sporo bramek i Toronto się odblokuje.



