Dziś miał wrócić Khabibullin do bramki Edmonton Oilers, ale jednak nadal będzie grać Dubnyk. Gość jest bardzo cienki. Mówi sie o nim "Dubnyk has beed raped by evry team", czyli przytaczając na język polski - zostaje zgwałcony przez wszystkie drużyny z którymi gra. Coś w tym jest, bo puszcza straszne "babole", aż głowa mała. Na pewno over nie jest tutaj regułą, ponieważ Winnipeg u siebie zazwyczaj gra o wiele lepiej w defensywie, ale też Edmonton w pełni sił i bez kontuzji w ofensywie. Po głowie chodzi mi wynik 3-3 i dopiero wygrana w dogrywce Jets, ale ostatnie mecze Jets to "do przodu i strzelaj, nie patrz do tyłu" - czyli jeden sens, nie martw się o defensywe, a strzelaj jak najwięcej. Edmonton grając z Jets strzelił najmniej 2 gole, a wiele razy dochodził do nawet pięciu. Winnipeg też w gazie. Nie licząc porażki z St.Louis po karnych (2-2), Jets strzelali rywalom po 4,4,5,4,4,1,5 bramek. Nie ma u nich też kontuzji w ofensywie, a napędzać ją będzie Evander Kane (23 gole, 18 asyst) i 5 bramek w ostatnich 10 meczach. To dobra forma zważając, że opuścił sporo meczów z powodu kontuzji. Jedynym problemem może być brak defensora Bogosiana, ale do overa akurat brak defensora powinien być dobrym oznakiem. W 6 ostatnich meczach pomiędzy tymi drużynami aż 5 razy padał over 5.5 i raz padło 5 bramek. Co ciekawe tam właśnie strzelił gola Bogosian. 4 ostatnie mecze wyjazdowe Edmonton kończył overem. Dubnyk średnio puszcza 3 bramki. Myśle że mecz zakręci się w okół wyniku 3-2, 3-3, ale daje lekką przewagę Jets i mam nadzieje, że uda im się trafić 4, a może i 5 razy.



