Tutaj nie jestem zbyt pewny typu, ponieważ ZAWSZE mecze Los Angeles Kings są zacięte i blisko w nich remisu. Ale Kings ostatnio grają bardzo słabo, zmienili trenera, nie jest za dobrze. Ostatnio co prawda przegrali z San Jose dopiero po karnych (1-1), ale cały mecz grali defensywnie, chyba po to by wygrać właśnie w rzutach karnych, bo tutaj jest szansa pół na pół. Nie udało się. Dziś musi być zmiana, bo grają u siebie, zatem dobra sytuacja dla Phoenix. Kings grają aktualnie gorzej niż Coyotes, ale Phoenix też mi nie imponują z LaBarberą w bramce. Ale do nich wrócę później. Los Angeles Kings na ostatnie 10 meczów przegrali aż 7 razy, ale 3 ostatnie mecze kończyli dopiero po rzutach karnych. W międzyczasie zostali ośmieszeni przez Detroit i przegrali 2-8. W ostatnich meczach nie potrafią strzelać bramek. Ostatni raz 3 bramki strzelili 23 listopada, czyli 15 meczów temu! Dlatego jeśli ten trend nie zostanie zmieniony to zostaną remisy 1-1 i 2-2, w które nie wierze bo Phoenix to drużyna grająca na wyjazdach bardzo dobrze i to jest czołówka NHL (wygrali 11 z ostatnich 16 spotkań wyjazdowych). Kings mają świetnego bramkarza w przeciwieństwie do Coyotes. Smith grał bardzo dobrze, ale jest kontuzjowany. Jego zmiennik puszcza ostatnio po 3 bramki na mecz, ale na szczęście Phoenix strzela więcej. Dziś będzie miał łatwiejsze zadanie, bo aktualnie Kings strzelają najmniej w całej NHL. Dlatego liczę tutaj na zacięty pojedynek i wygrają gości różnicą choć jednej bramki (2-3?).



